Dan Brown „Anioły i demony”

Nie znam osoby, która nie słyszałaby o głównym bohaterze tej powieści.  Postać stworzona przez Dana Browna stała się równie popularna co pan Boiltaire z cyklu Cobena.

Wykładowca na Harvardzie, a także historyk i znawca symboliki religijnej po raz pierwszy zostaje wplątany w zawiłe tajemnice związane z wiarą.

Nad ranem budzi go telefon, to znak zbliżających się problemów. Robert zostaje wysłany do Centrum Badań Jądrowych CERN, w którym zostają znalezione zwłoki jednego z genialniejszych naukowców. Ksiądz Vetra został pozbawiony oka, a na jego piersiach wypalono symbol. Znak iluminatów- podobno nieistniejącej od kilkuset lat  organizacji walczącej z kościołem. Nie jest to jednak ostatni problem. Z laboratorium ginie anytmateria – dzieło zamordowanego naukowca i jego adoptowanej córki, broń mogąca, gdy trafi w niepowołane ręce ( a nie oszukujmy się w takie właśnie się dostaje) zniszczyć wszystko w promieniu kilometra. Celem iluminatów ma paść Watykan.

Czy historykowi w tweedowej marynarce uda się ocalić stolicę apostolską ?

Zdecydowanie mam słabość do powieści Pana Browna, wcale nie interesuje mnie jak bardzo jest naciągana rzeczywistość, czy w opisywanych historiach jest chociaż gram prawdy. Po prostu czerpię przyjemność z prostej rozrywki z książką w dłoni i tyle.

Książkę polecam, film odradzam- nie dałam rady „zmęczyć” go do końca mimo mojego  uwielbienia do Toma Hanksa.

Wydawnictwo: Sonia Draga, Albatros

liczba stron : 560

4 comments

Cancel

  1. Kala · Listopad 22

    Również uwielbiam Dana Browna, według mnie przegenialnie tworzy takie historie owiane jakąś tajemnicą. :) Zakochałam się w „Aniołach i demonach”, a także „Kodzie Leonarda Da Vinci”, teraz mam w planach za „Inferno” się w końcu zabrać.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie.

    • JatoJa · Listopad 22

      Inferno jest super, ale ja po kodzie robię „oddech” od Dana i sięgam po Becketta :D

  2. ~Rozwyrazowana · Listopad 22

    Ojej. Ja jako pierwszą książkę Browna przeczytałam „Zaginiony symbol”, który nie był zły. Nie porwał mnie szczególnie, ale sprawdził się w roli lekkiego czytadła. Potem sięgnęłam po „Anioły i Demony” i przetrwałam jakieś naście stron. Wszystko wydawało mi się tak podobne, że nie widziałam sensu czytać drugi raz tego samego.

    • JatoJa · Listopad 22

      Ja mam słabość do takich czytadeł, ale teraz muszę odpocząć od Dana Browna po „Kodzie Leonarda da Vinci”