Dan Brown „Kod Leonarda da Vinci”

Drugi tom popularnej sagi z Robertem Langdonem w roli głównej. Tym razem w samym sercu Luwru zostaje zamordowany kustosz. Zwłoki zostały ułożone w charakterystyczny sposób, zwłoki przypominają rysunek witruwiański, dzieło Leonarda da Vinci, przedstawiające idealne proporcje człowieka. To nie może być przypadek. Umierający kustosz pozostawił na drodze Roberta i swojej wnuczki szereg zagadek i szarad, których rozwiązanie ma ich doprowadzić do wyjaśnienia jednych z największych zagadek ludzkości.

Po raz kolejny harwardzki wykładowca w szaleńczym pędzie musi walczyć o życie nie tylko swoje, ale też swojej towarzyszki.

Może recenzja nie będzie dla nikogo novum pewnie większość ma tę książkę na półce, albo chociaż oglądała film. Rozrywka w czystej postaci. Nie zawsze trzeba się bać, czy czuć niesamowite emocje, żeby czytanie sprawiało przyjemność. W przypadku Dana Browna każda kolejna powieść przynosi dawkę szybkich zwrotów akcji. Jedno trzeba stwierdzić bez zbędnych „ale” cały cykl o Robercie Langdonie to rozrywka pierwszej klasy dla ludzi, którzy lubią czytać kryminały i razem z postaciami powieści rozwiązywać zagadki. Nawet jeśli po raz kolejny fabuła jest delikatnie mówiąc „naciągana” to nie robi mi to żadnej różnicy. Idealna pozycja na chłodne zimowe wieczory z kubkiem herbaty w ręku.

Kto jeszcze nie miał w rękach „Kodu Leonarda da Vinci” niech nadrobi.

 Wydawnictwo: Sonia Draga

liczba stron : 568

0 comments