Remigiusz Mróz „Trawers”

 Trawers Fragment drogi wspinaczkowej, która nie pnie się do góry lecz prowadzi mniej więcej w poziomie, w poprzek zbocza, ściany czy płyty.

Długi weekend i temperatura na zewnątrz sprawiła, że ostatni tom trylogii z Wiktorem Forstem nie tyle przeczytałam co połknęłam w trzy dni.

Oddając sprawiedliwość Remigiuszowi Mrozowi, muszę powiedzieć, że seria z komisarzem wyjątkowo przypadła mi do gustu i jej czytanie sprawiło mi gigantyczną frajdę.

Tym razem autor poruszył mocno piekący nie tylko Polaków temat uchodźców. Grupa uciekinierów trafia do Kościeliska, czekając aż polski rząd znajdzie im stałe miejsce pobytu. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że na szlaku znaleziono martwego turystę. Wybito mu wszystkie zęby i obcięto opuszki palców. Pikanterii dodaje fakt, że w jego ustach znaleziono nic innego jak monetę. Syryjską monetę. To wydarzenie wywołuje nacjonalistyczna burzę w spokojnej do tej pory miejscowości. Zaczyna się nagonka na prokuraturę, a pod miejscem pobytu uchodźców doskonale nam znane z polskich ulic protesty. Pomiędzy tym wszystkim nasz dzielny i nieugięty Forst, który ma coraz więcej problemów, więzienie ewidentnie mu nie służy.  Zaczyna niebezpiecznie wsiąkać w świat po drugiej stronie barykady. Do czasu. W pewnym momencie ze zdwojoną siła orientuje się, że na wolności czeka ktoś, kto potrzebuje jego ratunku. Czy uda mu się poprowadzić śledztwo zza więziennych murów? Czy byłemu policjantowi uda się w końcu zakończyć pojedynek z Bestią?

Podsumowując i nie zdradzając tego co się dzieje na stronach powieści z czystym sumieniem mogę polecić całą trylogię z jednym małym ostrzeżeniem. Miejcie na uwadze to, że jak już zaczniecie pierwszy tom to nie oderwiecie się od komisarza Forsta, aż do końca trzeciego.

-Nie wywołuj żadnych pożarów, Forst.
-Tak jest, panie inspektorze – odparł, a potem wszedł do środka i zajął miejsce przy oknie. -Ugasiłem ich już wystarczająco wiele – mruknął do siebie.

Wydawnictwo: Filia

Liczba stron 600

0 comments